W obecnych czasach często słyszymy o refinansowaniu kredytów. Większość z nas nie wie, o co chodzi i pomimo namów doradców czuje strach przed zmianą. W głowie rodzą się pytania i wątpliwości, czy to dobre posunięcie? Czy nie sprawi to, że kredyt będzie „gorszy” czy też droższy? Wszyscy mówią, że będzie taniej, że rata zmaleje o kilkaset złotych – ale jak? W jaki sposób, przecież bank musi zarobić, to czemu ma zarabiać mniej jak może więcej, przecież już mam kredyt i płacę, to dlaczego inny bank chce żebym płacił mniej!?

Nic bardziej mylnego, na rynku mamy obecnie wiele banków, które coraz agresywniej konkurują o klientów. Bank może konkurować o klienta jedynie ofertą i trzeba mieć świadomość, że my, jako klienci dajemy zarobić bankowi. Tak jak idąc na zakupy patrzymy, w którym sklepie dany produkt jest tańszy i tam go kupujemy, tak i poruszając się miedzy bankami patrzymy, który ma najkorzystniejszą ofertę.

  • „Dobrze, dobrze, ale ja już jestem po tym etapie, kiedy wybierałem najlepszą ofertę i teraz ją mam i płacę i wiem, że to była najlepsza oferta to, czemu mam ją zmieniać na inną?”

To pytanie i taki sposób myślenia był prawidłowy, kiedy było mało banków i oferta była bardzo zbliżona. Kiedyś była to najlepsza oferta i najlepsza decyzja o jej wyborze, ale minęło trochę czasu, świat poszedł do przodu, a na rynku finansowym zaszły liczne zmiany i banki zmieniły swoja ofertę częstokroć na znacznie lepszą niż ta, która była najlepsza jakiś czas temu. Dlatego też warto skonfrontować to, co się posiada z aktualnymi ofertami, porównać warunki i jak okaże się, że jest taniej, (co jest bardzo prawdopodobne) zmienić bank na ten, który na dzień dzisiejszy jest najbardziej konkurencyjny.

  • „A co z tego ma bank?”

Bank zyskuje nowego klienta, który teraz jemu będzie płacił odsetki. Mniejsze niż w obecnym banku, ale mimo wszystko będzie je płacił jemu a nie komuś innemu. Banki chętnie przejmują klientów innych banków, ponieważ lepiej jest mieć mniejsze odsetki, co miesiąc niż nie mieć żadnych. Jest to czysta ekonomia – pozyskać kolejnego klienta i na nim zarobić. Korzyść z takiego rozwiązania jest obopólna – klient zyskuje na racie kilkaset złotych a bank nowego klienta. Wszyscy są wygrani, nawet bank, z którego przenosimy swój kredyt. On już zarobił na kliencie – pobrał prowizję za udzielenie kredytu, zarobił na spłacanych odsetkach, na prowadzeniu konta do kredytu i często na ubezpieczeniu kredytu, czasami też zarobi jeszcze na prowizji za wcześniejszą spłatę. A dodatkowo odzyskuje pieniądze zamrożone w udzielonym kredycie.

  • „Chwila, chwila to jeszcze będę musiał zapłacić za to, żeby przejść do innego banku z moim kredytem i pewnie znowu będzie prowizja za udzielenie kredytu i pozostałe koszty i gdzie tu dla mnie zysk? Takie koszty i tylko kilka złotych na racie mniej to przecież się mi nie opłaca!”

Nic bardziej mylnego – OPŁACA SIĘ a jak się nie opłaca to się nie przenosi – samo dowiedzenie się o warunkach nic nie kosztuje a zyskać można. Często patrzymy krótkowzrocznie „100, 200zł na racie, a znowu kilka tys. prowizji za udzielenie i jeszcze wcześniejsza spłata…”. A spójrzmy dalej – kredyt na 30lat tj. 360 miesięcy, z czego spłaciłem już 36rat, czyli do spłaty pozostało mi jeszcze 324raty. Czyli oszczędzając na racie „tylko„ 100zł jestem do przodu 324 x 100zł = 32, 400zł. Od tego odejmijmy prowizję za wcześniejszą spłatę, która zwykle oscyluje w granicach 1, 5-2% i prowizję za udzielenie, która też będzie w podobnych granicach. Po wyliczeniu zostaje nam ok. 20 kliku tys. zysku. Takie pieniądze zawsze warto zaoszczędzić.

To był tylko przykład a w rzeczywistości często jesteśmy w stanie zaoszczędzić znacznie więcej. W powyższym przykładzie mamy prowizję za wcześniejszą spłatę i za udzielenia. Warto jednak mieć na uwadze, iż obecnie banki często przy refinansowaniu kredytów nie pobierają prowizji za udzielenie, – bo przecież klient już ja zapłacił jak dostał kredyt. Prowizja za wcześniejszą spłatę też często nie występuje, albo nie ma jej wcale, albo obowiązuje np. tylko przez pewien okres.

  • „No dobrze to już wygląda lepiej i jaśniej”.

A teraz zwróćmy jeszcze uwagę na jedną rzecz – refinansowanie pozwala nam na nowo wynegocjować i zmieniać warunki kredytu. To nie tylko niższa marża! Możemy skrócić lub wydłużyć okres kredytowania – dajmy na to, że obecna rata jest dla nas całkowicie do zaakceptowania, ale oszczędzając na racie klikaset złotych możemy skrócić okres kredytu i przy tej samej racie spłacić kredyt szybciej. Planujemy przebudować dom i chcieliśmy wziąć na to kredyt gotówkowy, (czyli najdroższy z możliwych), ale refinansując swój kredyt hipoteczny negocjujemy na nowo warunki, – czyli kwotę też. Chcieliśmy wziąć 50tys. na remont, refinansujemy kredyt hipoteczny zyskujemy na racie, okres kredytowania się nam nie zmienia, a my dobieramy 50tys i płacimy cały czas taka samą ratę i mamy 50tys na remont w cenie kredytu hipotecznego a nie gotówkowego.

Ale to nie koniec niespodzianek – skoro na nowo ustalmy warunki to i walutę kredytu też możemy zmienić. Wiąże się to z przewalutowaniem kredytu, ale np. zmieniając kredyt w PLN na EUR lub CHF Jesteśmy w stanie obniżyć jeszcze bardziej ratę. Patrząc na kursy walut w dniu dzisiejszym 21.07.2011r. widzimy, że CHF bije kolejne rekordy, ale patrząc na zachowanie się kursu walut możemy mieć pewność, że za jakiś czas powrotem spadnie. W momencie refinansowania zmieniamy walutę kredytu na CHF – ratę mamy na dotychczasowym poziomie a w momencie, kiedy kurs CHF spadnie kredyt niejako „sam się spłaci” w części w oparciu o zmianę kursu. Wtedy też wracamy do złotówki i mamy znacznie mniejszy kapitał pozostały do spłaty. Tak samo możemy postąpić z Euro.

  • „No dobrze brzmi to ciekawie i interesująco, ale ja nie znam się na kredytach i nie interesuję się tym wszystkim na tyle żebym dał sobie z tym radę.”

To nie jest powód do zmartwienia i pozostawienia tematu. Od tego właśnie są doradcy finansowi. Aby pokazać, zrobić symulacje i dokładnie wszystko wyliczyć i wytłumaczyć. Oni się na tym znają, wystarczy się z nimi skontaktować. To nic nie kosztuje! Trzeba tylko chcieć.